sobota, 14 czerwca 2014

Chapter 1

*OPOWIADANIE JEST PISANE PRZEZ AMATORKĘ. W OPOWIADANIU BĘDZIE DUŻO PRZEKLEŃSTW I TAK DALEJ.*


        Założyłam stringi i obcisłą sukienkę. Rękoma przeczesałam włosy, i spojrzałam się na śpiącego grubego oblecha.  Szturchnęłam go, on się obudził.
-Gdzie pieniądze?- uśmiechnął się i oblizał usta. Widział że brzydzę się go więc pokazał palcem na wielką drewnianą szafę.
-Tam leży koperta. Dziękuje za mile spędzony wieczór. - zaśmiał się i dalej poszedł spać. Nie rozumiem.. Po co schował w wielkiej szafie kopertę? Jako że zapewne garstka moich klientów to porywacze, wyjęłam ze swojej torebki paralizator. I skierowałam go w stronę szafy, drugą ręką otworzyłam szafę. Nikogo nie było. Odetchnęłam z ulgą i wzięłam kopertę. Wyjęłam pieniądze i dokładnie przeliczyłam, 300 dolarów. Uśmiechnęłam się włożyłam kopertę i "broń" do torebki i wyszłam. Szłam ''tępo'' z powodu że pan uwielbiał brutalny seks, i byłam obolała. Jednak się opłacało. Dopłacił 50 dolarów. Widziałam jak ludzie patrzyli na mnie z obrzydzeniem. Wszyscy w mieście wiedzieli o tym że mam nie zbyt normalną pracę. Gdy stałam przed drzwiami mojego mieszkania, zaczęłam szukać w torebce kluczy. Za cholerę znaleźć ich nie mogłam. Otworzył mi mój współlokator Freddy. Uśmiechnęłam się a on nawet na mnie nie patrzył się. Weszłam do mieszkania a on zamknął drzwi.
-Cześć. - powiedziałam kładąc torebkę na brudnym, poniszczonym stoliku. 
-Japierdole. Jak ty wyglądasz... - powiedział zażenowany. 
-Czego ty kurwa mać znowu chcesz?! - wrzasnęłam na niego, zdejmując szpilki. 
-Zobacz się w lustrze. -powiedział i poszedł do salonu oglądać na starym złomie jakiś serial. Poszłam do łazienki, gdzie stało jedyne lustro. Byłam cała opuchnięta i w siniakach. Usiadłam na płytkach, twarz "schowałam" w kolanach i zaczęłam płakać. Poczułam jak Freddy mnie delikatnie przytula. Po chwili wstał i nalał do wanny wodę. 
-Rozbierz się i wejdź do wanny. -mówiąc odwrócił się i wyszedł. Wstałam i zdjęłam obcisłą sukienkę i stringi i weszłam do wody. Delikatnie dłońmi przemyłam mydłem ciało. Gdy się umyłam, wstałam i wzięłam leżący obok ręcznik. Wytarłam się i zawołałam Freddie'go. Ciało zakryłam ręcznikiem.
-Dasz mi jakąś piżamę? - po chwili przyszedł trzymając ubrania na zmianę. Założyłam krótkie zielone spodenki oraz t-shirt biały. -Dziękuje.... -wyjąkałam. 
-Bardzo Cię boli? - pokazałam że tak sobie. -To dobrze. Połóż się...- uśmiechnęłam się i poszłam do swojego łóżka. 
-Czemu nie znajdziesz sobie normalnej pracy jak ja? - uśmiechnęłam się.
-Ty żeby zarobić 100 dolarów musisz się przemęczać kilka dni, tak? A ja za jedną przyjemną noc dostaję 300 dolarów. Potrzebuje pieniędzy na swoje jakieś "duperele". - głośno westchnął. 
-Effy... Zobacz co zrobił z tobą jakiś oblech...- przygryzłam dolną wargę. 
-Zrozum kurwa mać... dodał 50 dolarów...
-Kurwa Effy... -powiedział głaszcząc moje włosy. -Co powiesz swoim dzieciom gdy spytają gdzie kiedyś pracowałaś? Co zrobisz jak zapomnisz o tabletce i zajedziesz w ciąże nie wiadomo z kim?!- te słowa mnie zamurowały. Nie wiedziałam jak nawet odpowiedzieć..

2 komentarze:

  1. czekam kochana na nastepny rozdzial ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny rozdzial na pewno bede czytac. Pozdrawiam i czekam nn :* Ania

    OdpowiedzUsuń