Podeszłam do chłopaka i pocałowałam go w policzek, robiąc mu ślad na policzku czerwonej szminki.
-Chodź.. -złapałam go za rękę i weszłam do mojego miejsca pracy. Podeszłam do recepcji. -Els. Daj mi klucze do mojego pokoju. -dziewczyna spojrzała się na Rossa.
-Mm. Słodziutki. - uniosłam dwukrotnie zabawnie brwi, chłopak wydawał się być speszony. Dziewczyna dała mi klucz i poszliśmy do pokoju numer 13. Gdy weszliśmy zamknęłam drzwi na klucz.
-A więc.. To twój pierwszy raz, czy już uprawiałeś seks? -mówiąc zdjęłam szpilki.
-Słucham? -powiedział zaskoczony.
-Masz pieniądze prawda? - chłopak przytaknął. -Ile?
-Tyle by starczyło na kolacje. -zaczęłam się głośno śmiać, i przedrzeźniać jego słowa. -Co Cię śmieszy?
-Ech.. Dziewczyna zaprasza Cię pod burdel a ty myślisz że idziecie na kolacje?- na chłopaka policzkach zawitały ponownie różowe rumieńce.
-Myślałem że... - zobaczył że z torebki wyjmuje strzykawkę i narkotyk. Chłopak speszony wstał i chciał przekręcić kluczyk, lecz zobaczył że kluczyka nie ma. Podeszłam do chłopaka i zabrałam mu pasek. -Oddaj mi pasek. - gdy mówił zacisnęłam pasek na górze ręki, morfinę wlałam do strzykawki, uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i wbiłam "ostrze" w żyłę. Powoli by czuć efekty wstrzykiwałam zawartość. Chłopak się przeraził i stał w szoku.
*~* ROSS POV.
Jej źrenice od razu się powiększyły. Śmiała się od ucha do ucha i chodziła po pokoju łapiąc "coś" w powietrzu. Po chwili podeszła do mnie i próbowała mnie pocałować. Myślałem aby skorzystać z okazji i szukać klucza.. Lecz nie wiem czemu bałem się zostawić tu samą dziewczynę. ]
-Blondynku! Zobacz jakie to piękne! - palcem "źgała" powietrze. Chciałem się dowiedzieć gdzie mieszka i zabrać ją do jej domu. Nie chciałem by stała się jej krzywda. Wiedziałem że nie powie mi dlatego zaczełem grzebać jej w torbie. Zobaczyłem paralizator w jej torebce, i cichutko się zaśmiałem. Gdy znalazłem jej telefon, zobaczyłem w historii dzwonień jakiegoś Freddiego który ostatni raz z nią rozmawiał. Zadzwoniłem.
-Czego chcesz Effy? -mówiąc słychać było że był wkurzony.
-Hej. Słuchaj wiesz gdzie mieszka Effy? -chłopak zaśmiał się.
-A co?
-Bo.. Jak to by powiedzieć, naćpała się a nie chce jej tu zostawić.
-Gdzie jesteście. -nie chciałem się odezwać, gdyż wiem że bym był debilem dla niego bo nie korzystam. Na szczęście a może nie Effy zabrała mi telefon.
-Pan... Pan kim jest? -mówiła wesoło.
-Effy gdzie jesteś? - powiedział Freddy.
-W krainie wróżek dziwko!
-Daj mi tego chłopaka do telefonu. -dziewczyna dała mi telefon.
-Powiedz gdzie mieszka, to ją odprowadzę.
-Nie łatwiej mi powiedzieć to przyjdę po nią?
-Dobra, będziemy w parku przy Victoria Street. -rozłączyłem się, i zaczęłem szukać klucza w torebce, który okazał się dobrym miejscem szukania bo tam właśnie klucz był. Otworzyłem drzwi. wziełem jej torebkę i szpilki, złapałem ją za rękę i szybko i mało widocznie wybiegliśmy z burdelu.
-Ale.. Mieliśmy... -mówiła dotykając mojego policzka. Trzymałem ją za rękę i poszliśmy do parku. Zobaczyłem jakiegoś chłopaka, mulata który idzie w stronę naszą. Dziewczyna zaczęła biegnąć w stronę chłopaka i wskoczyła na niego. -Freduś! Kopę lat! -chłopak zrzucił ją i zabrał ode mnie jej rzeczy. Bez żadnego słowa po zabraniu odwrócił się, złapał ją za ręke i poszli w stronę chyba ich mieszkania. Postanowiłem pójść do domu, ponieważ nie warto było tu zostać. Na przyszłość zapamiętam aby nie umawiać się pod burdelem.
-Myślałem że... - zobaczył że z torebki wyjmuje strzykawkę i narkotyk. Chłopak speszony wstał i chciał przekręcić kluczyk, lecz zobaczył że kluczyka nie ma. Podeszłam do chłopaka i zabrałam mu pasek. -Oddaj mi pasek. - gdy mówił zacisnęłam pasek na górze ręki, morfinę wlałam do strzykawki, uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i wbiłam "ostrze" w żyłę. Powoli by czuć efekty wstrzykiwałam zawartość. Chłopak się przeraził i stał w szoku.
*~* ROSS POV.
Jej źrenice od razu się powiększyły. Śmiała się od ucha do ucha i chodziła po pokoju łapiąc "coś" w powietrzu. Po chwili podeszła do mnie i próbowała mnie pocałować. Myślałem aby skorzystać z okazji i szukać klucza.. Lecz nie wiem czemu bałem się zostawić tu samą dziewczynę. ]
-Blondynku! Zobacz jakie to piękne! - palcem "źgała" powietrze. Chciałem się dowiedzieć gdzie mieszka i zabrać ją do jej domu. Nie chciałem by stała się jej krzywda. Wiedziałem że nie powie mi dlatego zaczełem grzebać jej w torbie. Zobaczyłem paralizator w jej torebce, i cichutko się zaśmiałem. Gdy znalazłem jej telefon, zobaczyłem w historii dzwonień jakiegoś Freddiego który ostatni raz z nią rozmawiał. Zadzwoniłem.
-Czego chcesz Effy? -mówiąc słychać było że był wkurzony.
-Hej. Słuchaj wiesz gdzie mieszka Effy? -chłopak zaśmiał się.
-A co?
-Bo.. Jak to by powiedzieć, naćpała się a nie chce jej tu zostawić.
-Gdzie jesteście. -nie chciałem się odezwać, gdyż wiem że bym był debilem dla niego bo nie korzystam. Na szczęście a może nie Effy zabrała mi telefon.
-Pan... Pan kim jest? -mówiła wesoło.
-Effy gdzie jesteś? - powiedział Freddy.
-W krainie wróżek dziwko!
-Daj mi tego chłopaka do telefonu. -dziewczyna dała mi telefon.
-Powiedz gdzie mieszka, to ją odprowadzę.
-Nie łatwiej mi powiedzieć to przyjdę po nią?
-Dobra, będziemy w parku przy Victoria Street. -rozłączyłem się, i zaczęłem szukać klucza w torebce, który okazał się dobrym miejscem szukania bo tam właśnie klucz był. Otworzyłem drzwi. wziełem jej torebkę i szpilki, złapałem ją za rękę i szybko i mało widocznie wybiegliśmy z burdelu.
-Ale.. Mieliśmy... -mówiła dotykając mojego policzka. Trzymałem ją za rękę i poszliśmy do parku. Zobaczyłem jakiegoś chłopaka, mulata który idzie w stronę naszą. Dziewczyna zaczęła biegnąć w stronę chłopaka i wskoczyła na niego. -Freduś! Kopę lat! -chłopak zrzucił ją i zabrał ode mnie jej rzeczy. Bez żadnego słowa po zabraniu odwrócił się, złapał ją za ręke i poszli w stronę chyba ich mieszkania. Postanowiłem pójść do domu, ponieważ nie warto było tu zostać. Na przyszłość zapamiętam aby nie umawiać się pod burdelem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz